Masz wrażenie, że zimą krety znikają z ogrodu i zastanawiasz się, czy po prostu… zasypiają? Z tego artykułu dowiesz się, czy kret zasypia na zimę, jak naprawdę wygląda jego tryb życia i co mówią o nim fakty, a co jest tylko mitem. Poznasz też zachowania kreta, które pomogą ci lepiej zrozumieć kopce na trawniku.
Czy kret zasypia na zimę?
Pytanie o to, czy kret zapada w sen zimowy, wraca co roku razem z pierwszymi przymrozkami. Wiele osób sądzi, że znika z ogrodu tak jak jeż czy borsuk. W przypadku kreta europejskiego jest jednak inaczej. Ten niewielki ssak nie ma w swoim repertuarze prawdziwej hibernacji. Zamiast tego przenosi się głębiej pod ziemię i zmienia styl życia, ale pozostaje aktywny przez cały rok.
Naukowe opisy gatunku są zgodne: kret nie zasypia na zimę. Zimuje w systemie korytarzy, zwykle na głębokości 50–60 cm poniżej poziomu zamarzania. Tam temperatura jest dużo stabilniejsza niż przy powierzchni, a zwierzę może swobodnie patrolować swoje tunele. Jego rytm dobowy wciąż wygląda podobnie: około 4 godziny aktywności, potem mniej więcej 3 godziny głębokiego snu. Różnica polega na tym, że zimowe „zmiany” odbywają się głębiej i wolniej, dzięki czemu ty widzisz mniej nowych kopców.
Krety nie zapadają w klasyczny sen zimowy – przez cały rok żerują w podziemnych korytarzach, zmienia się jedynie głębokość i intensywność ich aktywności.
W mroźne okresy kret prawie wcale nie wychodzi wyżej. W cieplejsze zimy sytuacja się zmienia i wtedy znów możesz zauważyć świeże kopce. Część specjalistów zwraca uwagę, że nagły wysyp kretowisk zimą bywa zapowiedzią silniejszego ochłodzenia w ciągu 2–3 tygodni. Nie ma tu magii – zwierzę po prostu ucieka przed zbliżającym się mrozem coraz niżej, a po drodze wypycha ziemię na powierzchnię.
Jak kret przygotowuje się do zimy?
Żeby zrozumieć zachowanie kreta zimą, trzeba zajrzeć do jego „mieszkania”. Ten niewielki ssak ważący zwykle do 120 g i mierzący około 17–20 cm, jeszcze jesienią intensywnie rozbudowuje podziemne zaplecze. Na głębokości 20–50 cm drąży rozległą sieć tuneli, a jeszcze głębiej zakłada gniazdo i spiżarnię. Właśnie te przygotowania decydują o tym, że nie musi zasypiać jak wiele innych gatunków.
Gniazdo kreta powstaje zazwyczaj pod korzeniami drzew lub pod większym kamieniem. Zwierzę wyściela je mchem, trawą, korzonkami i liśćmi, tworząc miękką, suchą komorę. Obok gniazda znajduje się spiżarnia. Tu gromadzi swój zimowy skarb: kilkaset dżdżownic, które wcześniej unieruchamia, podgryzając im zwój nerwowy. One nie giną, tylko pozostają w stanie „uśpienia”, więc przez wiele tygodni zachowują świeżość.
W praktyce wygląda to jak dobrze działająca lodówka. Jesienią kret intensywnie poluje, znosi kolejne ofiary do spiżarni i układa je warstwami. Zimą zagląda tam regularnie i zjada tyle, ile potrzebuje. Dzięki temu może ograniczyć ruch, ale nie musi całkowicie rezygnować z aktywności. To właśnie sprawia, że mit o zimowym śnie kreta tak łatwo się utrzymuje – widzisz mniej kopców, więc wydaje ci się, że zwierzę zniknęło.
Co kret je zimą?
Kret jest drapieżnym ssakiem owadożernym, a nie gryzoniem. Nie obgryza korzeni ani cebul kwiatowych, choć po jego działalności rośliny mogą usychać z powodu uszkodzonych korzeni. W jego menu dominują dżdżownice, larwy chrząszczy, pędraki, drutowce, turkucie, ślimaki i inne bezkręgowce. Bywa, że chwyta też drobne kręgowce, a samce zdolne są nawet do zjedzenia młodych swojego gatunku.
Dzienna porcja pożywienia potrafi sięgać połowy masy ciała zwierzęcia. Zimą warunki łowieckie są trudniejsze. Wiele bezkręgowców schodzi głębiej, a część zapada w stan odrętwienia. Dlatego właśnie tak ważna jest jesienna spiżarnia. W mroźne miesiące kret opiera dietę głównie na zgromadzonych dżdżownicach, a gdy trafi na cieplejsze okno pogodowe, rusza wyżej, by uzupełnić zapasy.
Czy zima oznacza brak kretowisk w ogrodzie?
Brak świeżych kopców na trawniku wcale nie musi oznaczać, że kret odszedł. Często po prostu pracuje głębiej. Zdarza się jednak, że nawet w styczniu czy lutym widzisz nowe kretowiska. Może to oznaczać łagodny okres pogodowy, uzupełnianie spiżarni albo rozbudowę niższych korytarzy. Kret wciąż jest aktywny, tylko jego energia jest skierowana w inną stronę niż wiosną.
Warto też pamiętać, że największa aktywność kreta przypada zwykle na poranki. Wtedy powstaje najwięcej kretowisk. Zimą ogrodnicy pracują rzadziej, mniej jeżdżą kosiarką, nie chodzą po trawniku. Nikt nie rozgarnia świeżych kopców, więc szkody wizualne bywają nawet mniejsze, choć zwierzę wcale nie śpi. Gdy wiosną ziemia rozmarza, a pędraki wracają bliżej powierzchni, kret natychmiast to wykorzystuje i efekt widać już w kilka dni.
Jak wyglądają korytarze i „mieszkanie” kreta?
System tuneli to prawdziwe podziemne miasto. Jeden kret potrafi zasiedlić teren o wielkości 2000–6000 m². W tej przestrzeni tworzy korytarze o łącznej długości nawet
Średnica tunelu sięga około 6 cm. W budowli kreta da się wyróżnić kilka stref: gniazdo, spiżarnię, korytarze mieszkalne, biegowe i żerowiskowe. Ścianki tych pierwszych są wygładzone i ubite, dzięki czemu tworzą stabilne „pomieszczenia”. Z kolei korytarze łowieckie mają porowate ścianki, które ułatwiają wpadanie do środka bezkręgowców. Można powiedzieć, że cała nora działa jak rozbudowana pułapka na ofiary.
Dlaczego kopce pojawiają się także zimą?
Kiedy kret drąży nowe przejścia lub poprawia stare, nadmiar ziemi musi gdzieś trafić. Wypycha ją pionowymi szybami na powierzchnię, tworząc kretowiska. Zimą dzieje się tak przede wszystkim wtedy, gdy zwierzę buduje tunele niżej, uciekając przed mrozem albo szukając wilgotniejszych warstw gleby. Największe kopce powstają zwykle na glebach bagiennych – mogą sięgać nawet 90 cm wysokości.
Ciekawostką jest sposób poruszania się kreta w takiej sieci. Jego sierść jest wyjątkowo gęsta, ma nawet około 200 włosków na 1 mm², a włosy wyrastają prostopadle do ciała. Dzięki temu może biec w ciasnym tunelu zarówno do przodu, jak i do tyłu, bez „zacinania się” futra o ścianki. Pomagają mu w tym też łopatowate przednie łapy z mocno zagiętymi do tyłu pazurami, które działają jak miniaturowe szpadle.
Jak kret znajduje drogę i pożywienie?
Zwierzę, które większość czasu spędza pod ziemią, nie potrzebuje dobrego wzroku. Oczy kreta są szczątkowe, mają średnicę około 1 mm i ukryte są głęboko w sierści. Nie lubi światła, a na powierzchni porusza się nieporadnie. Zamiast tego ma perfekcyjnie rozwinięty słuch oraz wrażliwe włosy czuciowe na pysku i ogonie. Te struktury reagują na najmniejsze drgania, dzięki czemu kret wyczuwa każdy ruch dżdżownicy czy pędraka w swoim królestwie.
Korytarze są patrolowane co kilka godzin. W tym czasie zwierzę zbiera uwięzione ofiary, sprawdza, czy nic się nie zapadło i ewentualnie naprawia uszkodzenia. Warto wiedzieć, że nawet zimą cykl ten się powtarza, choć bywa wolniejszy. Gdy już odpoczywa w gnieździe, często… chrapie. To jeden z uroczych, ale rzadko znanych faktów o tym pozornie nieprzyjaznym ogrodowym gościu.
Czy kret jest szkodnikiem czy sprzymierzeńcem ogrodnika?
Dla wielu właścicieli ogrodów kret to przede wszystkim „budowniczy kopców”. Estetyka trawnika cierpi, rabaty są rozryte, a młode rośliny potrafią zamierać. W tej perspektywie zwierzę wydaje się wrogiem. Z drugiej strony ten sam ssak codziennie zjada duże ilości tego, czego ogrodnik naprawdę się boi: pędraków, turkuci podjadków, drutowców i innych szkodników glebowych. Jego tunele napowietrzają glebę i ją spulchniają, co poprawia warunki wzrostu wielu roślin.
Kret nie jest więc jednoznacznym szkodnikiem. Bardziej pasuje tu określenie „pożyteczny kłopotliwy sąsiad”. Na łąkach, w lasach i na polach jego obecność bywa wręcz bardzo cenna. Problem zaczyna się, gdy ten sam system tuneli powstaje na starannie pielęgnowanym trawniku przed domem. Wtedy naturalna praca zwierzęcia staje się zwyczajnie bardzo widoczna.
Czy kret jest pod ochroną?
W Polsce kret europejski objęty jest częściową ochroną gatunkową. Oznacza to, że w większości środowisk nie wolno go zabijać, okaleczać, ani bez potrzeby przenosić w inne miejsce. Są jednak wyjątki. Przepisy dopuszczają zwalczanie kretów na terenach ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych i obiektów sportowych.
Nawet tam warto jednak pamiętać o proporcjach. Kret wyrządza zwykle mniejsze szkody niż larwy owadów, które zjada. Z tego powodu wielu specjalistów sugeruje, by najpierw ograniczyć liczbę pędraków i innych szkodników, a dopiero potem szukać sposobu na stałe przepędzenie samego kreta. W wielu przypadkach wystarcza połączenie działań profilaktycznych, ruchu w ogrodzie i łagodnych metod odstraszania.
Jak zima wpływa na walkę z kretami?
Zimowa aktywność kreta wygląda inaczej niż wiosenna, więc inaczej też działają metody ochrony trawnika. Gdy zwierzę zejdzie na głębokość 50–60 cm, większość mechanicznych i akustycznych odstraszaczy przestaje na nie oddziaływać. Z kolei jesień, tuż przed mrozami, bywa kluczowym momentem – to wtedy kret jeszcze pracuje bliżej powierzchni, a ty masz szansę zmienić jego plany na zimę.
Właśnie w tym okresie dobrze działa strategia „odebrania stołówki”. Jeśli ograniczysz liczbę pędraków, larw i innych szkodników glebowych w swojej działce, kret zacznie szukać lepszego terytorium. Trwa to zwykle kilka tygodni, dlatego potrzebna jest cierpliwość. W nagrodę dostajesz większe szanse na spokojniejszy trawnik przez całą zimę.
Jak ograniczyć pędraki przed zimą?
Przed nadejściem mrozów warto połączyć kilka prostych zabiegów na trawniku. Celem jest zniszczenie części larw i jednoczesne zakłócenie spokoju kreta. Takie działania to dobre uzupełnienie dla klasycznych odstraszaczy akustycznych czy zapachowych. Sprawdzają się tam, gdzie chcesz zachować trawnik, ale jednocześnie nie chcesz używać chemicznych trutek.
- Aeracja trawnika przy użyciu aeratora, wideł lub nakładek z kolcami na buty.
- Gęste nakłuwanie gleby na głębokość 3–10 cm w miejscach, gdzie pojawiają się kopce.
- Wysypanie warstwy ziemi okrzemkowej i wymieszanie jej z wierzchnią warstwą podłoża.
- Polewanie fragmentów trawnika roztworem wody z delikatnym płynem do naczyń.
- Powtórzenie tych zabiegów wiosną, gdy reszta pędraków wróci bliżej powierzchni.
Takie postępowanie ma kilka efektów naraz. Uszkadza tunele, niszczy część larw, wprowadza do gleby środek działający jak naturalny nawóz, a przy tym generuje hałas i wibracje, których kret nie lubi. Gdy doda się do tego zwykły ruch w ogrodzie – bieganie dzieci, obecność psa, częste koszenie – szanse na „wyprowadzkę” kreta rosną.
Czy domowe sposoby mają sens zimą?
Wiele popularnych metod – jak wkładanie do kopców skórek cytryny, czosnku czy kawałków śledzia – opiera się na intensywnych zapachach. W cieplejszych porach roku aromat łatwiej rozchodzi się w korytarzach. Zimą, gdy gleba jest zimna i często przemarznięta, ich działanie bywa słabsze. Podobnie jest z płynami zapachowymi czy gnojówką z czarnego bzu.
Mocniej na krecie działają wtedy bodźce mechaniczne i dźwiękowe. Pomagają m.in. puszki zawieszone na drutach, szklane butelki wkopane szyjką do góry, częste koszenie czy odstraszacze akustyczne na baterie, emitujące fale o częstotliwościach wyczuwalnych dla wrażliwych włosków czuciowych na pysku i ogonie zwierzęcia. Trzeba jednak pamiętać, że żaden sposób nie daje pełnej gwarancji pozbycia się kreta.
Jakie preparaty i zabezpieczenia pomagają przy kretach?
Rynek ogrodniczy oferuje obecnie wiele produktów, które wykorzystują silny węch kreta i jego wrażliwość na zapachy. Część z nich bazuje na olejku lawendowym i ekstraktach roślinnych, inne działają mechanicznie, tworząc barierę nie do przejścia. Dobrze dobrany zestaw rozwiązań może ograniczyć liczbę nowych kopców, także w okresie zimowym.
Niektóre środki zapachowe występują w formie żelu lub proszku. Żel, taki jak preparaty typu Reiss-Aus Żel, dłużej utrzymuje zapach w glebie i jest mniej narażony na wypłukanie przez deszcz. Proszek, podobny do Reiss-Aus Proszek, łatwo rozprowadzić w pobliżu kretowisk, a zawarty w nim olejek lawendowy zniechęca zwierzę do dalszego drążenia. Są też koncentraty płynne, jak Kretomax koncentrat, które po oprysku przedostają się z wodą do gleby, przenikają do korytarzy i pokrywają zapachem zarówno ściany tuneli, jak i organizmy stanowiące pokarm kreta.
Jak działa fizyczna bariera przed kretami?
W miejscach, gdzie szczególnie zależy ci na idealnym trawniku, warto sięgnąć po zabezpieczenia mechaniczne. Ogrodzenie z podmurówką o głębokości 20–50 cm może ograniczyć wchodzenie kretów z zewnątrz, ale jednocześnie, jeśli zwierzę już jest na działce, skupi się na twoim terenie – nie będzie miał dokąd uciec. Dlatego przy planowaniu ogrodzenia dobrze jest od razu pomyśleć o całościowym rozwiązaniu, a nie tylko o jednym elemencie.
W przypadku trawników popularna jest siatka przeciw kretom układana przed wysianiem trawy na głębokości 10–15 cm. Taka bariera nie pozwala zwierzęciu przebić się na powierzchnię dokładnie w miejscu, które chcesz chronić. Dobrze funkcjonuje też rów wokół działki – na głębokość około 60 cm i szerokość 20–30 cm – wypełniony kamieniami. Dla kreta jest to przeszkoda trudna do pokonania, więc zwykle wybiera inne tereny.
Pułapki i odławianie kreta
Jeśli decydujesz się na bardziej bezpośrednie działanie, możesz użyć pułapki rurowej. Ma ona średnicę 5–6 cm i działa na zasadzie zapadek otwierających się tylko do wewnątrz. Wkopuje się ją w aktywny korytarz tak, by oba końce stały się naturalną częścią tunelu. Z powodu bardzo wrażliwego węchu i słuchu kreta pułapkę warto zakładać w rękawicach, żeby nie pozostawiać mocnego zapachu człowieka.
Po złapaniu zwierzę można wywieźć daleko poza zabudowania i wypuścić w miejscu, gdzie jego działalność nie będzie nikomu przeszkadzać. Trzeba tylko pamiętać, że kret może przeżyć bez jedzenia zaledwie około 12 godzin. Pułapkę należy więc sprawdzać często, niezależnie od tego, czy jest to lato, czy zima. W ten sposób dajesz podziemnemu sąsiadowi szansę na spokojne życie w nowym miejscu.
- Opisany rytm dnia kreta – 4 godziny aktywności i 3 godziny snu – utrzymuje się także w chłodniejszych miesiącach.
- Największa liczba kopców powstaje rano, kiedy zwierzę jest najbardziej ruchliwe.
- Zimą kret przenosi się głębiej, ale wciąż patroluje swoje korytarze i korzysta ze spiżarni.
- Ograniczenie liczby pędraków i larw w glebie często skuteczniej zniechęca kreta niż pojedynczy odstraszacz.