Masz wrażenie, że Twój trawnik zamienił się w pole minowe od kretowisk? Zastanawiasz się, czy kret jest pod ochroną i czy wolno Ci go w ogóle ruszać? Z tego artykułu dowiesz się, jak wygląda sytuacja prawna kreta w Polsce i jak go bezpiecznie wypłoszyć z ogrodu.
Czy kret jest pod ochroną w Polsce?
W polskim prawie kret europejski ma dość szczególny status. Z punktu widzenia przepisów nie jest po prostu „szkodnikiem”, którego można dowolnie tępić. Od 2016 roku kret widnieje w Rozporządzeniu Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt jako gatunek objęty ochroną częściową. Taki zapis oznacza, że państwo chroni ten gatunek, ale z pewnymi wyjątkami.
Ochrona częściowa w praktyce przekłada się na zakazy, które wprost wymieniono w rozporządzeniu. Kreta żyjącego w środowisku naturalnym nie wolno zabijać, okaleczać, łapać, transportować ani celowo wprowadzać do nowego miejsca bytowania. Do zestawu ograniczeń dochodzi też zakaz niszczenia jego siedlisk. Obowiązuje więc podejście, w którym kret traktowany jest jak dzikie zwierzę, a nie jak od razu „wróg ogrodu”.
Gdzie kret jest rzeczywiście chroniony?
W tym samym rozporządzeniu znalazł się jednak zapis, który często budzi wątpliwości. Wskazano w nim, że pod częściową ochroną znajdują się wyłącznie „osobniki znajdujące się poza terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych oraz obiektów sportowych”. Ten fragment bywa odczytywany jako „zielone światło” do dowolnych działań na podwórku, ale sprawa nie jest aż tak prosta.
Ten wyjątek oznacza jedno – na wskazanych terenach nie działa już reżim ochrony gatunkowej z rozporządzenia. Nie znikają jednak pozostałe przepisy, w tym ogólna ustawa o ochronie zwierząt. Ona nadal obowiązuje każdego właściciela posesji, niezależnie od tego, czy mówimy o lesie, czy przydomowym ogródku.
Co mówi ustawa o ochronie zwierząt?
Art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt wprowadza prostą zasadę: zabijanie zwierząt jest co do zasady zabronione. W ustawie wymieniono zamknięty katalog wyjątków, kiedy uśmiercenie zwierzęcia jest dopuszczalne. Dotyczy to m.in. uboju zwierząt gospodarskich, rybołówstwa, zwalczania poważnych zagrożeń sanitarnych czy polowań na gatunki łowne.
Kret nie jest zwierzęciem łownym ani gatunkiem inwazyjnym. Nie figuruje także w katalogu sytuacji, gdy wolno zwierzę zabić „bo niszczy trawnik”. Dlatego zabicie kreta, nawet na własnej działce, może być kwalifikowane jako przestępstwo znęcania się nad zwierzętami. W grę wchodzą grzywny, ograniczenie wolności, a w skrajnych przypadkach nawet kara pozbawienia wolności.
Połączenie rozporządzenia gatunkowego z ustawą o ochronie zwierząt prowadzi do jednego wniosku – kreta w ogrodzie wolno przepędzać i łapać, ale nie wolno go zabijać.
Czy kret na działce jest pod ochroną?
Wiele osób gubi się na etapie zestawienia dwóch aktów prawnych. Z jednej strony rozporządzenie mówi, że w ogrodzie kret jest poza ochroną gatunkową, z drugiej ustawa zabrania zabijania dzikich zwierząt. Jak więc to odczytać w praktyce, gdy na trawniku pojawi się rząd kretowisk?
Najprościej spojrzeć na to tak: na działce nie obowiązuje system zakazów z ochrony częściowej, ale wciąż trzeba szanować ogólny zakaz okrutnego traktowania zwierząt. Otwiera to drogę do odstraszania kreta, łapania go w pułapki żywołowne, przenoszenia w bezpieczne miejsce czy usuwania kretowisk. Nie pozwala natomiast na jego uśmiercanie ani zadawanie cierpienia.
Czy można wywieźć złapanego kreta?
Tu pojawia się kolejna wątpliwość. Rozporządzenie zabrania transportu zwierząt gatunków chronionych i wprowadzania ich do środowiska przyrodniczego. Zapis ten odnosi się jednak do osobników objętych ochroną częściową, czyli tych żyjących poza ogrodami. Właśnie dlatego część prawników wskazuje, że wywiezienie żywego kreta z prywatnej działki w spokojniejsze miejsce nie narusza rozporządzenia, o ile robimy to w sposób, który nie naraża zwierzęcia na cierpienie.
W dyskusjach pojawiają się dwie linie interpretacji. Jedna podkreśla, że każda ingerencja w dzikie zwierzę powinna być minimalna, druga dopuszcza humanitarne odłowienie kreta z działki. W praktyce urzędy i inspektoraty ochrony zwierząt zwykle akceptują łagodne metody odłowu i wypuszczenia, jeśli alternatywą byłoby zabicie zwierzęcia.
Czego nie wolno robić z kretem?
Granice są tu dość wyraźne. Niedopuszczalne są wszystkie metody, które nastawione są na fizyczne uśmiercenie lub zadawanie bólu. Mowa między innymi o pułapkach miażdżących ciało, trutkach, pułapkach pirotechnicznych oraz o domowych sposobach typu topienie zwierzęcia czy zalewanie systemu korytarzy wodą. Takie pomysły mogą skończyć się sprawą karną.
Nawet jeśli ktoś powołuje się na „zniszczone rośliny” lub „wysokie koszty naprawy trawnika”, z punktu widzenia ustawy to nie jest argument uzasadniający zadawanie zwierzęciu śmierci. Dlatego strategie walki z kretem w ogrodzie powinny opierać się na odstraszaniu i zabezpieczaniu terenu, a nie na eksterminacji.
Dlaczego nie warto zabijać kreta?
Nawet gdyby ktoś próbował szukać furtek w przepisach, rzeczywistość ogrodowa szybko studzi zapał do radykalnych metod. Kret rzadko bywa osamotnionym „wędrowcem”. Na większych działkach często pojawia się więcej osobników, a teren ogrodu przenika się z okolicznymi łąkami, lasami czy nieużytkami. Zlikwidowanie jednego zwierzęcia zwykle nie kończy problemu.
Ogrodnicy, którzy zdecydowali się na ostre środki, często relacjonują ten sam scenariusz. Po zabiciu jednego kreta przychodzi kilka tygodni spokoju, potem na tym samym terenie pojawia się kolejny. Seria pułapek kończy się sporą liczbą martwych zwierząt i wciąż obecnymi, choć nieco mniejszymi zniszczeniami na trawniku.
Jaką rolę kret pełni w ekosystemie?
Kret to nie gryzoń, jak wielu sądzi, lecz ssak owadożerny. Dorosły osobnik waży do 120 g, ma do 20 cm długości, a jego dzienna porcja jedzenia sięga nawet połowy masy ciała. Taki apetyt oznacza ogromne ilości zjadanych organizmów glebowych. Obok dżdżownic do menu wchodzą liczne larwy owadów, pędraki, drutowce, a także ślimaki.
W praktyce oznacza to, że kret potrafi ograniczać liczebność wielu rzeczywiście groźnych szkodników glebowych, które niszczą korzenie roślin i uprawy. System korytarzy poprawia też napowietrzenie gleby na głębszych warstwach. Z tego powodu, na łąkach czy nieużytkowanych fragmentach działek obecność kreta bywa wręcz pożądana.
Kret jest ssakiem z tej samej gromady co człowiek – różni nas wielkość i tryb życia, ale ból i strach odczuwamy wszyscy.
Ile kretów może być na jednej działce?
Na jednym terenie statystycznie przebywa od jednego do kilku kretów. Jeden osobnik zasiedla obszar nawet do 6000 m², przeciętnie w granicach 2000–6000 m². Wykopuje tunele o długości około 150–250 m, umieszczone na głębokości 20–50 cm. W sezonie potrafi utworzyć ponad 50 kretowisk, które potem regularnie patroluje.
Jeśli na działce pojawia się wiele kopców, nie zawsze oznacza to cały „oddział” kretów. Często to jeden, bardzo ruchliwy osobnik. Z tego względu lepsze efekty daje metoda obejmująca cały teren – odstraszacze, opryski, siatki – niż polowanie na każdego kreta z osobna. Metody populacyjne po prostu działają szerzej.
Jak legalnie walczyć z kretem w ogrodzie?
Skoro zabijanie odpada, sens ma sięganie po sposoby, które zmienią ogród w miejsce mało atrakcyjne dla kreta. Łączenie metod przynosi zwykle lepszy efekt niż kurczowe trzymanie się jednego patentu. Warto też rozróżnić podejście do nowo zakładanych ogrodów i tych, które istnieją od lat.
Inaczej będziesz działać na etapie projektowania trawnika, a inaczej, gdy kretowiska już od tygodni „wędrują” po murawie. W obu sytuacjach możesz korzystać zarówno z rozwiązań roślinnych, jak i mechanicznych czy zapachowych, pamiętając, by nie zadawać zwierzęciu cierpienia.
Rośliny odstraszające krety
Krety źle znoszą intensywne zapachy niektórych roślin. To pierwszy, naturalny sposób, po który możesz sięgnąć, szczególnie na etapie aranżowania rabat. Zapach działa jak sygnał, że teren nie będzie komfortowy do żerowania czy zakładania korytarzy. Nie rozwiąże to problemu wszędzie, ale może znacząco ograniczyć liczbę wizyt.
W ogrodzie warto wprowadzić rośliny znane jako „bariera zapachowa”, takie jak lawenda, bazylia, mięta, czosnek, aksamitki, szachownice. Część z nich pełni przy okazji funkcję ozdobną albo użytkową w kuchni, co czyni z nich praktyczny dodatek do ogrodu. Susz z tych roślin można też umieszczać bezpośrednio w świeżych kretowiskach, wzmacniając efekt zapachowy.
- Lawenda sadzona w pasach przy obrzeżach trawnika
- Czosnek jadalny i ozdobny w rabatach z bylinami
- Aksamitki między warzywami na grządkach
- Mięta w pojemnikach ustawionych przy problematycznych miejscach
Hałas i wibracje
Krety mają bardzo czuły słuch i silnie reagują na drgania gruntu. To dlatego spokojne, rzadko użytkowane trawniki są dla nich znacznie przyjemniejsze niż ruchliwe, często koszone murawy. Stąd pomysł, aby wykorzystać dźwięk i wibracje jako naturalny sposób na wypłoszenie nieproszonego gościa.
W ogrodach wciąż stosuje się proste rozwiązania, takie jak puszki czy butelki na palikach. Podmuchy wiatru wprawiają je w drgania, które rozchodzą się po ziemi. Rolę „strażnika” może pełnić też regularnie używana kosiarka albo specjalne odstraszacze ultradźwiękowe, które generują sygnały niesłyszalne dla człowieka, ale bardzo nieprzyjemne dla kreta.
Siatka przeciw kretom
Przy zakładaniu nowego trawnika warto od razu zaplanować siatkę przeciw kretom. Układa się ją na wyrównanej ziemi, przysypuje cienką warstwą podłoża, a dopiero potem wysiewa trawę. W efekcie kret może kopać korytarze głębiej, ale nie przebije się na powierzchnię, więc nie stworzy kretowisk. Murawa zyskuje trwałą osłonę przed podkopami.
W istniejących ogrodach montaż siatki jest trudniejszy i kosztowniejszy, bo wymaga zdjęcia darni. Warto ją wtedy stosować selektywnie, na najbardziej reprezentacyjnych fragmentach – np. przy tarasie czy przy wejściu do domu. W połączeniu z zapachowymi repelentami i odstraszaczami ultradźwiękowymi daje to stabilny efekt na lata.
| Metoda | Zaleta | Ograniczenie |
| Siatka przeciw kretom | Trwała ochrona trawnika | Wyższy koszt i prace ziemne |
| Rośliny zapachowe | Naturalne i dekoracyjne | Działanie punktowe, nie na cały ogród |
| Odstraszacze ultradźwiękowe | Brak prac ziemnych, szeroki zasięg | Wymagają zasilania i prawidłowego rozmieszczenia |
Jakich środków użyć zamiast zabijania kreta?
Rynek ogrodniczy oferuje wiele preparatów, które działają na kretów poprzez węch i smak. Ich zadaniem nie jest truć zwierzęcia, ale uczynić dane miejsce tak nieprzyjemnym, że kret sam przeniesie się na inny teren. Dzięki temu można ochronić trawnik i rabaty, zachowując przy tym szacunek dla życia zwierząt.
Najczęściej stosowane są środki oparte na naturalnych olejkach zapachowych, takich jak olejek lawendowy, ekstrakt z czosnku, olej rycynowy. Występują w formie żeli, proszków, koncentratów do oprysku oraz sprayów, które wprowadza się bezpośrednio do korytarzy.
Preparaty zapachowe w ogrodzie
Żele i proszki stosuje się miejscowo, głównie w kretowiskach oraz przy aktywnych korytarzach. Forma żelu sprawia, że zapach utrzymuje się dłużej i jest mniej podatny na wypłukanie przez deszcz. Proszek można z kolei łatwo rozsiewać na większych fragmentach trawnika, co pozwala zbudować rodzaj „zapachowej bariery”.
Koncentraty do oprysku, takie jak preparaty typu KRETOMAX, rozcieńcza się w wodzie i rozprowadza opryskiwaczem po całym chronionym terenie. Roztwór przenika do gleby, dostaje się do korytarzy kretów i pokrywa zapachem organizmy, którymi się żywią. Z uwagi na silnie rozwinięty zmysł powonienia i smaku, kret odbiera taki teren jako miejsce nieprzyjazne.
- Żel lawendowy do wypełniania świeżych kretowisk
- Proszek zapachowy do rozsiewania na murawie
- Koncentrat zapachowy do oprysku całego trawnika
- Spray wprowadzany bezpośrednio do korytarzy
Spraye do korytarzy i pułapki żywołowne
Spraye typu Kret Repeller aplikuje się przez cienką dyszę wprost do tunelu wygrzebanego przez kreta. Preparat nie wymaga opryskiwania całego ogrodu, a oddziałuje dokładnie tam, gdzie kret faktycznie przebywa. To dobre rozwiązanie w małych ogrodach, gdzie nie chcesz zmieniać zapachu całej przestrzeni wypoczynkowej.
Jeśli zdecydujesz się na pułapkę, wybierz taką, która łapie kreta żywego. Najczęściej ma kształt rurki o średnicy 5–6 cm, z zapadkami otwierającymi się tylko do środka. Ważna jest instalacja w rękawicach – kret wyczuwa ludzki zapach i może wtedy omijać pułapkę. Po złapaniu zwierzę trzeba szybko wywieźć w spokojniejsze miejsce i wypuścić.